środa, 7 stycznia 2015

Maybe come back?




Zakładałam tego bloga z myślą, kurcze lubię pisać. Czemu by tego nie wykorzystać? Aczkolwiek z braku czasu zrezygnowałam po kilku postach. Blogów jest teraz bardzo dużo, trudno się wybić i pisać coś oryginalnego. 
Szukam ciągle czegoś na czym mogłabym się skupić na dłużej. Myslalam o vlogu, ale nie mam ku temu narazie warunków. Także...moze kiedys uda sie cos z tym zrobic. Przestałam chodzić na "sesje" głównie właśnie z powodu braku czasu, bo zaczęłam liceum, a to juz nie przelewki.
Pomyślałam sobie, ze jeśli pragnę zostać dziennikarką, może zobaczę i sprawdzę się, czy w ogóle się do tego nadaję, bo trudno jest w tym kierunku znaleźć pracę. Za niecałe 5 miesiecy bede musiała wybrac rozszerzenie, a co jesli okaże sie jestem do kitu i nie umiem pisac? Co jesli okaże sie, ze kompletnie tego nie czuję i nie nadaję się na dziennikarkę? Talent do pisania albo się ma, albo się go nie ma i raczej nie nauczę się pisać jesli tego nie będę czuła. Bo w końcu chyba kazdy chce robic to co umie robic najlepiej. 
Będąc w gimnazjum przeciętne moje oceny z polskiego, z esejów czy wszelakich wypracowań wahały się pomiedzy 5 a 6, a egzaminy próbne zdawałam na +90 procent. Teraz moja średnia z polskiego to 2.94 i nie ma przedmiotu, z ktorym bym sobie bardzo dobrze radziła.
 Przez wakacje bardzo dużo rysowałam, ale raczej dla siebie niż żeby pokazywać to innym, a pewnego dnia mama niespodziewanie weszła mi do pokoju, porwała kartkę z rysunkiem i najpierw sie przyglądała chwile po czym powiedziała: " Kurcze Justyś, masz talent! Może zamiast medycyny czy dziennikarstwa wolałabyś iść na ASP?!" Szczerze mówiąc, tak, chciałabym, ale nie jestem wystarczajaco dobra, a córka znajomych rodziny była wspaniała i się nie dostała. Może bede miała okazje kiedys rysować czy malować dla kogos, ale raczej są to bazgroły dla mnie, ktore chowam przed światłem dziennym, bo nie lubie, jak ktos ogląda moje "dzieła".
 Ale wracając do tematu dziennikarstwa to moje marzenie, pisac dla innych. Chciałabym także kiedys napisac książkę, podzielić sie tym co wiem i tym co widze, moimi oczami, jako ja. Chce miec co robic w zyciu. Ale mimo takich planów, kompletnie nie mam zapału do nauki. Czas, ktory wlasnie poświęcam na pisanie tego posta powinnam przeznaczyć na naukę do jutrzejszego sprawdzianu z fizyki i mimo, ze jestem dobra z przedmiotów takich jak biologia czy fizyka, to bez nauki choćby chwilowej, nie dam rady nic napisać.
 Szukam motywacji, szukam czegos co da mi takiego kopa w dupę i powie mi Justyna, bierz sie do roboty. Tak jak z ćwiczeniami. Najpierw jest jedzenie i narzekanie, ze chce sie byc chudym, wzdychanie to zdjec szczupłych dziewcząt z wspaniałymi nogami jak patyczki, zarysowanymi mięśniami na brzuchu i wcięciami w talii. Chcieć to móc czyż nie? Także wzięłam sie za siebie z przyjaciółka, bo w dwójkę jest o wiele lepiej i jak mi się nie chce to przyjaciolka krzyczy: "Rusz dupę! Chcesz być piekna czy nie?!". I działa to tez w drugą stronę. Jak wiadomo, najtrudniejszy jest początek. Jak już wpadniesz w rutynę, to jest z górki mimo to nie potrafię się do niczego przekonać. Pod tym względem jestem bardzo dziecinna. Chciałabym móc nie robić kompletnie nic, a mieć wszystko, chciałabym spać, jeść, ćwiczyć i co najwyżej pisać i nic więcej. Nie potrafię długo robić tego samego, w moim życiu musi się coś dziać, bardzo nie lubię nudy, ale z drugiej strony, jestem takim leniem, że leniwiec przy mnie wymięka :D 
Wprawdzie lubię czasem poszaleć, ale nie impreza za imprezą. Nie potrafię tak. Teraz coraz częściej zostaję w domu, biorę dobry film, kawę i oglądam. Przez 18 dni wolnego, które dały mi święta rozleniwiłam się tak bardzo, że trudno mi wstać o 10, a wczorajsze myśli, że musiałam wstać o 5:30 przyprawiały mnie o mdłości. Święta jako tako to czas rodzinny, czas miłości i świetnej atmosfery, u mnie nigdy tak nie jest, przed świętami tylko jest mega zapieprz, bo "nie zdążymy", święta mijają szybko i zawsze jest tak, że najpierw się na nie czeka, a jak już przychodzą to wieje nudą, najczęściej po prostu miną jak z bicza trzasnął jak nic nie znaczący dzień, no bo w końcu, prócz Wigilii, niczym się nie różnią od innych. Tamten rok to były wzloty i upadki, płacz i uśmiech, ale na ten rok, jestem bardzo pozytywnie nastawiona, myślę, że to będzie mój rok! I wam życzę tego samego! Dobranoc!

PS.Zostawiajcie jakieś komentarze konstruktywne opinie jak wam się czytało o ile przeczytacie czy coś :) Z góry dziękuję, bo to motywuje do pracy ♥

10 komentarzy:

  1. Nieno coś ty ! musisz zostać ! jedna z najbardziej znanych blogerek ( mam na myśli Lucy) na dawnym blogu miala pod postami nieraz po 3 komentarze , dziś nawet 600 , :)
    katie-about-katie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś śliczna :O i te włosy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyglądają na piękne, ale są bardzo zniszczone od prostownicy :( ale dziękuję! :*

      Usuń
  3. Początki są bardzo trudne wiem o tym bardzo dobrze, ale wiesz co jeśli prowadzisz bloga czujesz że lubisz to robić zawsze znajdziesz grono czytelników i moim zdaniem wcale nie musisz ograniczać się do jednego tematu czy kategorii, zaskakuj nas ;)
    pozdrawiam ciepło http://creamshine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia z dziennikarstwem, nie poddawaj się jeżeli Cię to kręci :)
    Julajulia.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi też jest strasznie trudno zabrać się za cokolwiek i tego się trzymać z powodu lenistwa!
    Rónież chcialabym iśc w kierunek dziennikarstwa ale nie wiem czy się w tym sprawdze.
    No i tobie życzę powodzenia, trzymam kciuki za wszystkie podejmowane przez ciebie decyzje!


    wlasnaideologia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za Ciebie też! Trzymam kciuki, że znajdziesz w sobie siłę, żeby przezwyciężyć lenia, bo to straszny przeciwnik D:

      Usuń