Zakładałam tego bloga z myślą, kurcze lubię pisać. Czemu by tego nie wykorzystać? Aczkolwiek z braku czasu zrezygnowałam po kilku postach. Blogów jest teraz bardzo dużo, trudno się wybić i pisać coś oryginalnego.
Szukam
ciągle czegoś na czym mogłabym się skupić na dłużej. Myslalam o vlogu,
ale nie mam ku temu narazie warunków. Także...moze kiedys uda sie cos z
tym zrobic. Przestałam chodzić na "sesje" głównie właśnie z powodu braku
czasu, bo zaczęłam liceum, a to juz nie przelewki.
Pomyślałam sobie, ze
jeśli pragnę zostać dziennikarką, może zobaczę i sprawdzę się, czy w
ogóle się do tego nadaję, bo trudno jest w tym kierunku znaleźć pracę.
Za niecałe 5 miesiecy bede musiała wybrac rozszerzenie, a co jesli okaże
sie jestem do kitu i nie umiem pisac? Co jesli okaże sie, ze kompletnie
tego nie czuję i nie nadaję się na dziennikarkę? Talent do pisania albo
się ma, albo się go nie ma i raczej nie nauczę się pisać jesli tego nie
będę czuła. Bo w końcu chyba kazdy chce robic to co umie robic
najlepiej.
Będąc w gimnazjum przeciętne moje oceny z polskiego, z esejów
czy wszelakich wypracowań wahały się pomiedzy 5 a 6, a egzaminy próbne
zdawałam na +90 procent. Teraz moja średnia z polskiego to 2.94 i nie ma
przedmiotu, z ktorym bym sobie bardzo dobrze radziła.
Przez wakacje
bardzo dużo rysowałam, ale raczej dla siebie niż żeby pokazywać to
innym, a pewnego dnia mama niespodziewanie weszła mi do pokoju, porwała
kartkę z rysunkiem i najpierw sie przyglądała chwile po czym
powiedziała: " Kurcze Justyś, masz talent! Może zamiast medycyny czy
dziennikarstwa wolałabyś iść na ASP?!" Szczerze mówiąc, tak, chciałabym,
ale nie jestem wystarczajaco dobra, a córka znajomych rodziny była
wspaniała i się nie dostała. Może bede miała okazje kiedys rysować czy
malować dla kogos, ale raczej są to bazgroły dla mnie, ktore chowam
przed światłem dziennym, bo nie lubie, jak ktos ogląda moje "dzieła".
Ale wracając do tematu dziennikarstwa to moje marzenie, pisac dla
innych. Chciałabym także kiedys napisac książkę, podzielić sie tym co
wiem i tym co widze, moimi oczami, jako ja. Chce miec co robic w zyciu.
Ale mimo takich planów, kompletnie nie mam zapału do nauki. Czas, ktory
wlasnie poświęcam na pisanie tego posta powinnam przeznaczyć na naukę do
jutrzejszego sprawdzianu z fizyki i mimo, ze jestem dobra z przedmiotów
takich jak biologia czy fizyka, to bez nauki choćby chwilowej, nie dam
rady nic napisać.
Szukam motywacji, szukam czegos co da mi takiego kopa w
dupę i powie mi Justyna, bierz sie do roboty. Tak jak z ćwiczeniami.
Najpierw jest jedzenie i narzekanie, ze chce sie byc chudym, wzdychanie
to zdjec szczupłych dziewcząt z wspaniałymi nogami jak patyczki,
zarysowanymi mięśniami na brzuchu i wcięciami w talii. Chcieć to móc
czyż nie? Także wzięłam sie za siebie z przyjaciółka, bo w dwójkę jest o
wiele lepiej i jak mi się nie chce to przyjaciolka krzyczy: "Rusz dupę!
Chcesz być piekna czy nie?!". I działa to tez w drugą stronę. Jak wiadomo, najtrudniejszy jest początek. Jak już wpadniesz w rutynę, to jest z górki mimo to nie potrafię się do niczego przekonać. Pod tym względem jestem bardzo dziecinna. Chciałabym móc nie robić kompletnie nic, a mieć wszystko, chciałabym spać, jeść, ćwiczyć i co najwyżej pisać i nic więcej. Nie potrafię długo robić tego samego, w moim życiu musi się coś dziać, bardzo nie lubię nudy, ale z drugiej strony, jestem takim leniem, że leniwiec przy mnie wymięka :D
Wprawdzie lubię czasem poszaleć, ale nie impreza za imprezą. Nie potrafię tak. Teraz coraz częściej zostaję w domu, biorę dobry film, kawę i oglądam. Przez 18 dni wolnego, które dały mi święta rozleniwiłam się tak bardzo, że trudno mi wstać o 10, a wczorajsze myśli, że musiałam wstać o 5:30 przyprawiały mnie o mdłości. Święta jako tako to czas rodzinny, czas miłości i świetnej atmosfery, u mnie nigdy tak nie jest, przed świętami tylko jest mega zapieprz, bo "nie zdążymy", święta mijają szybko i zawsze jest tak, że najpierw się na nie czeka, a jak już przychodzą to wieje nudą, najczęściej po prostu miną jak z bicza trzasnął jak nic nie znaczący dzień, no bo w końcu, prócz Wigilii, niczym się nie różnią od innych. Tamten rok to były wzloty i upadki, płacz i uśmiech, ale na ten rok, jestem bardzo pozytywnie nastawiona, myślę, że to będzie mój rok! I wam życzę tego samego! Dobranoc!
PS.Zostawiajcie jakieś komentarze konstruktywne opinie jak wam się czytało o ile przeczytacie czy coś :) Z góry dziękuję, bo to motywuje do pracy ♥
PS.Zostawiajcie jakieś komentarze konstruktywne opinie jak wam się czytało o ile przeczytacie czy coś :) Z góry dziękuję, bo to motywuje do pracy ♥




Nieno coś ty ! musisz zostać ! jedna z najbardziej znanych blogerek ( mam na myśli Lucy) na dawnym blogu miala pod postami nieraz po 3 komentarze , dziś nawet 600 , :)
OdpowiedzUsuńkatie-about-katie.blogspot.com
aaa, jeju dziękuję! ♥
UsuńJesteś śliczna :O i te włosy..
OdpowiedzUsuńwyglądają na piękne, ale są bardzo zniszczone od prostownicy :( ale dziękuję! :*
UsuńPoczątki są bardzo trudne wiem o tym bardzo dobrze, ale wiesz co jeśli prowadzisz bloga czujesz że lubisz to robić zawsze znajdziesz grono czytelników i moim zdaniem wcale nie musisz ograniczać się do jednego tematu czy kategorii, zaskakuj nas ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło http://creamshine.blogspot.com/
dziękuję!:3
UsuńPowodzenia z dziennikarstwem, nie poddawaj się jeżeli Cię to kręci :)
OdpowiedzUsuńJulajulia.blogspot.com.
dzieki wielkie!:>
UsuńMi też jest strasznie trudno zabrać się za cokolwiek i tego się trzymać z powodu lenistwa!
OdpowiedzUsuńRónież chcialabym iśc w kierunek dziennikarstwa ale nie wiem czy się w tym sprawdze.
No i tobie życzę powodzenia, trzymam kciuki za wszystkie podejmowane przez ciebie decyzje!
wlasnaideologia.blogspot.com
Ja za Ciebie też! Trzymam kciuki, że znajdziesz w sobie siłę, żeby przezwyciężyć lenia, bo to straszny przeciwnik D:
Usuń